Oczywiście mam zaszczyt spędzać czas w towarzystwie pewnych pięciu wilków. Postaram się ich przedstawić w jakiś normalny, chociaż minimalnie, sposób.
Zacznę może od... Cavena, inaczej Cavusia, Cava, Szamana... Nie chcę zanudzać i nie potrzebnie przedłużać, więc od razu przejdę do najważniejszej rzeczy. Zawsze, ale to zawsze trzeba mu wierzyć. Nie jest wprawdzie zbytnio towarzyski i rozmowny, ale jak się odezwie, to jego wypowiedź ma sens, chociaż czasem głęboki, ale ma. Może ma jakieś prorocze sny czy coś, ale na pewno przewiduje przyszłość. Już nie raz mu się udało. Jednak jego ostatnia teoria nie jest za wesoła, jak zresztą większość, ale ta jest najbardziej niewesoła. Stwierdził, że podczas nadchodzącej uroczystości zdarzy się coś złego, przy czym powstanie pożar. Wiele wilków... zginie... jeśli nie będą chcieli słuchać, a nie chcą... Ogień... ból... strach... huk... Przejdźmy dalej.
Atos. Lekko niemiły i opryskliwy wilk. Raczej typ samotnika. Bardzo tajemniczy. Jednak śmiało mogę powiedzieć, że polowanie to on ma we krwi. Jest także super silny. Kiedyś obronił mnie przed olbrzymim, rozzłoszczonym, strasznym, groźnym, potwornie potwornym niedźwiedziem. Jeszcze powiem, że znam go od dziecka, a nic o nim nie wiem...
No to może teraz wadery, bo już mi się skończyły basiory... Hmm... Messy? Czemu nie.
Messy, inaczej Messunia, to taka sobie cicha, mała myszka z czerwoną szarfą. Ta to już w ogóle się nie odzywa, jedynie gestykuluje i się uśmiecha lub smuci... No dobra, dobra, odzywa się. Ale bardzo rzadko i bardzo cicho. No dobra, nie aż tak bardzo, ale cicho. Jednak kiedyś nauczyła mnie nie straszyć wiewiórki. ''Mały Rudzielec'' zawsze uciekał, a ja go ganiałem, a ona mi kazała zatrzymać się. I nagle ta-dam i wiewiórka przyszła sama. Czary-Mary, Hokus-Pokus i mam przyjaciółkę wiewiórkę. Tylko... skąd ona zna wiewiórki??
Już mniej tajemnicza postać - Villy (Vil, Vila, Viluś, Vi). Całkowite przeciwieństwo Messy. Żywiołowa, głośna, pewna siebie... No, może ostatnio trochę posmutniała, ale tak w normalnych warunkach to uśmiech nie znika jej z twarzy. Ma bardzo dobre serduszko i zawsze pomoże, dlatego jest bardzo rozczarowana ''przepowiednią'' Cavena, w której jest ogień... strach... ból... huk... Dalej!
No to została tylko Li... Taka sobie jedna wadera, która zawsze ma rację. Mówię Wam, nigdy, ale to nigdy, nie róbcie z nią żadnych zakładów, chyba, że na Waszych zasadach. Ona po prostu zawsze wygrywa... Do tego chyba tylko ona ma nade mną władzę i chyba tylko jej się słucham... Oto cała Li - po prostu taka sobie moja Alfa, chociaż Alfą nie jest, ale...
*****
- Leo... - powiedziała cicho Villy, przerywając moje, ależ to przepiękne, przedstawianie przyjaciół.
- Tak? - odparłem.
- Boję...
- Nie martw się, może uratujemy wszystkich. - przerwała Li.
- Jak będziemy tu siedzieć, to nie... - Vil ciągle rozpaczała.
- To co chcesz robić? Pytamy Cavena, czy da się jakoś uniknąć tajemniczego, masowego morderstwa? - uśmiechnąłem się tak jak zawsze.
- Taaak... - powiedziała z dziwnym wyrazem twarzy.
Podążaliśmy razem przez ciemne czeluści korytarza z jaskini. Dziwne, że ''Szaman'' lubił przechodzić przez taki mrok, żeby znaleźć się w średnio oświetlonym pokoiku... Gdy go nie było z nami, w lesie, w jaskini z przodu, ani nigdzie na zewnątrz, to znaczy, że siedzi właśnie tam.
Prowadziła Li. No może ona, ja i Villy. Za nami jak zawsze Messy, tylko tym razem na jej twarzy gościł smutek, zamiast delikatnego uśmiechu. Atos nie chciał iść, jak, z resztą, zwykle...
- Cavuś? Powiesz nam coś więcej o twojej wizji...? Vili się martwi... - zaczęła moja Alfa, gdyż właśnie stanęliśmy pod ''niby drzwiami'' zrobionymi ze skóry niedźwiedzia...
- Hmmm... - mruknął cicho.
- Wchodzę... - oznajmiłem, po czym nie czekając na przytaknięcie lub sprzeciw znalazłem się w dużo jaśniejszym niż korytarz pomieszczeniu.
Po krótkiej wymianie zdań wróciliśmy z powrotem do mojego wspaniałego kumpla Atosa. Postanowiliśmy jeszcze raz pójść do Alf, jednak kolejny raz nie wszystkim ten pomysł się spodobał...
-------------------------
Wreszcie skończyłam rozdział. ;D
Tak, tak, wiem, że i tak nikt tego nie czyta. C:
Ja i tak będę sobie pisać czekając nie wiem na co... :P
Albo wiem, czekam na Smerfy, aż przyjdą i skomentują. *o*
Rozdział dedykuję Justynie, chociaż nie otrzymałam krytyki od niej -,-
Przynajmniej skomentowała :*
Również dedykuję Tynce (teraz jesteś Klementynką xD) :)
''Wyszczurkowała'' mi bohaterów xP
Również dedykuję Tynce (teraz jesteś Klementynką xD) :)
''Wyszczurkowała'' mi bohaterów xP
Rozdział całkiem ciekawy. Ja nie umiem krytykować xD
OdpowiedzUsuńWedług Ciebie piszę ładniej ale ja uważam, ze piszemy tak samo c:
Czekam na naszego Leosia :*
Kolejny pościk mam nadzieje,że nie długo xD
Musi być za długo, żebyś trochę poczekała, a nie tak wszystko od razu... C:
UsuńPo za tym napisany już, tylko czeka na odpowiedni moment na wstawienie... xD
Leosia... Leoś poszedł spać xD